piątek, 12 kwietnia 2013

"Co się nie dośpiewa to się dowygląda"

Dawno temu usłyszałem na lekcjach gitary akustycznej taką radę od nauczyciela. Wtedy było to dla mnie jakimś drobnym niuansem. Dziś widzę, że na tym prawidle oparty jest cały przemysł muzyczny zarówno komercyjny jak i ten niezależny. Zastanów się. Kiedy ostatni raz widziałeś/łaś jakiegoś śpiewaka/rapera/śpiewaczkę/raperkę, który/która nie miał/ła jakoś dopasowanego wyglądu, ubrania i całej stylówy? .

"Ale mój Idol ubiera się byle jak!" - ktoś może odpowiedzieć.

What's the difference?
Hehe w byle jakości też jest styl, który jest pożądany przez wielu i jest komercyjnie akceptowalny [nawet bardziej niż akceptowalny, styl na fleję dziś jest bardzo w cenie] . Zastanów się, kiedy ostatni raz widziałeś kogoś ubranego zwyczajnie, najzwyczajniej jak się da, szarego człowieczka na scenie? Ja nie widziałem nikogo takiego NIGDY. Zawsze grana jest jakaś stylówa i jakieś mniejsze, większe, huczne lub bardziej intymne show. 

Jak będziemy wymachiwać szcztokami to
może się nie skapną, że aktualnie nawet nic nie gramy?
Szczerze? Wg mnie jest to bardzo dobre! Pomylę się na scenie w wersie? A co tam przynajmniej wyglądam dobrze i tak nikt nie zwróci większej uwagi. Zmieniłem przypadkowo tekst linijki? To będę skakał jak opętany do energetycznego bitu i koncert nie straci na wartości. Kawałek w wersji live nie brzmi tak dobrze jak w wersji albumowej? Walnijmy grę świateł i dym na scenę od razu zrobi się lepiej. Dzięki tam sztuczkom możemy pozwolić sobie na odrobinę ludzkiej niedoskonałości, co z kolei pozwala się lepiej wyluzować artyście, co następnie prowadzi do paradoksu , iż lepiej nam się gra koncert i dajemy lepszy performance [mimo iż robimy pomyłki],  co końcowo sprawia większą przyjemność publice.  
To nie sprawia przyjemności publice ;)
Trochę dobrej muzyki ludziska:
                                            

wtorek, 2 kwietnia 2013

Samplowanie to nie zbrodnia!




"Samplowanie to zwykła kradzież
 i dowód na to, że ktoś nie ma talentu"
 Hipsterski krytyk nr 1
"Samplują, bo nie mają własnych
 pomysłów,beztalencia je*ane" 
 Snobistyczny dupek nr2



Ile już widziałem takich wypowiedzi ekspertów.......

Boże widzisz to i nie grzmisz! Jak można być takim ignorantem! Przecież sampling to wspaniałe narzędzie!
Czym jest w ogóle sampling? W skrócie jest to technika pozwalająca na stworzenie całkiem nowej piosenki w oparciu o fragmenty starego utworu [z angielskiego  Sample - próbka, w naszym przypadku jest to "próbka", fragment utworu] . Wielu ludzi się burzy, że jest to zwykła kradzież, albo brak inwencji twórczej. Stary, nic bardziej mylnego.

Po pierwsze, dzięki samplingowi można tchnąć nowe życie w stare piosenki. Myślicie, że dlaczego wielu artystów, wycina całe fragmenty starych kawałków i wsadza, bez żadnych zmian do swoich twórczości? Dlatego, że nie umieją tak obrobić sampla, by nikt się poznał z czego jest wycięty? Nie, taka obróbka mająca na celu ukrycie źródła sampla jest bardzo łatwa do zrobienia. Robią tak dlatego, że chcą oddać niejako hołd swoim ulubionym piosenkom i ich wykonawcom. Chcą sprawić by ludzie słuchając ich muzyki zaczęli się zastanawiać : "Skąd ziomek wziął ten sampel?". Skłaniają nas do poszukania oryginalnego nagrania kapeli i zapoznania się z ich twórczością. Zazwyczaj kończy się to na tym, że poznaliśmy nowy zespoł którym się strasznie zajaramy. Ziomuś, przecież gdyby nie Dr. Dre to nigdy nie wiedziałbym kim są George Clinton i Funkadelics, nie wspominając już o klasykach soulu, takich jak Curtis Mayfield czy Chaka Khan , których nie poznałbym gdyby nie mr. Kanye West!

                                           
Dr. Dre                                                                                                Oryginał

                                           
Kanye West                                                                                           Oryginał



Sampling ma też walory edukacyjne. Chociażby ostatnio, będąc w fazie zajarania Tech N9ne'em i jego płytką "All 6's & 7's" natknąłem się na kawałek "He's a mental giant". Okazało się, że sampel w kawałku pochodzi ze starego [1939 rok ziomuś!] krótkometrażowego animowanego filmu "Boy meets Dog". Koniec historyjki był taki, że siedziałem do 2 w nocy na youtube oglądając klasykę animacji filmowej i nie żałuję wcale, gdyż pomysły w tych oldschoolowych animacjach są ponadczasowe, inspirujące i oczywiście miałem kupę radochy oglądając takie stare kino. 

                                          

Tech N9ne                                                                                        Oryginał [ Od 5:54 do 6:02]


Takich przykładów mógłbym mnożyć i mnożyć, a fakt jest faktem, że sampling to świetne narzędzie do kreacji muzyki oraz pokazywania światu starych zapomnianych klasyków. Tak, więc samplujmy bracia i siostry, samplujmy i nie brońmy samplować!